W ostatnim czasie przeczytałem kilka ciekwaych artykułów na temat procederu żebractwa. Okazuje się, że nie jest tak jak myślimy. Na ulicy żebrają nie koniecznie ludzie ubodzy. Najlepsi z żebraków potrafią zarobić ponad 10 000 zł miesięcznie...
Fakt przeprowadził doświadczenie na jednym z warszawskich skrzyżowań. Podstawiona osoba, zbierała pieniądze od zatrzymujących się na światłach kierowców. Efekt - 60 zł w godzinę. Co przy 22 dniowym miesiącu pracy i 8 godzinach żebrana dziennie, pozwala zarobić ponad 10 000 zł miesięcznie...
Problem "fałszywych biedaków" postanowił rozwiązać Gdańsk, gdzie ze względu na sezon turystyczny zjeżdzają się dziesiątki chętnych na łatwy zarobek. Miasto wydało ulotki, w których po polsku i angielsku namawia do nie wspierania proszących o pieniądze.
Zdaniem przedstawicieli miasta, większość z żebrzących to osoby nieźle sytuowane, mają mieszkania, opłacany czynsz, stały dochód w postaci renty czy emerytury. Tylko nieliczni mają zaburzenia psychiczne i korzystają z pomocy społecznej.
Jak podaje portal Trojmiasto.pl, dzienne dochody żebraków w Gdańsku sięgają niekiedy 500 zł. Miesięczny zarobek w wysokości 5 tys. zł to w tym fachu nic niezwykłego. W tunelu przy gdańskim dworcu jeden z żebraków powiedział policjantom, że żebrze, bo musi zarobić na gosposię, a z emerytury go na nią nie stać.
Następnym razem, kiedy ktoś poprosi Was o pieniądze, warto zastanowić się 2 razy...

0 komentarzy:
Prześlij komentarz